Konflikt dotyczący szkolnych ławek stał się lekcją dla ludzi, którzy uważają się za lepszych od innych.

Podczas jednego z zebrań rodziców grupa inicjatywnych matek zaproponowała złożenie się na zakup nowych ławek do klasy.

Kilka rodzin natychmiast odmówiło, ponieważ stare ławki były całkowicie odpowiednie, a poza tym nikt nie miał na to dodatkowych pieniędzy.

Ostatecznie mniejszość stanowiło siedem rodzin, które po prostu nie miały funduszy na nowe meble.

Jednak grupa zamożnych rodziców upierała się przy swoim. Wtedy jeden z ojców zaproponował, aby złożyć się na tyle, by wszystkie dzieci mogły siedzieć przy jednakowych ławkach, co dla wielu rodziców było całkiem możliwe do wykonania.

Popularne wiadomości teraz

"Surowo zapytałam kochankę mojego męża, czy wie, co się stało z jej poprzedniczką. Kiedy zobaczyłam strach na jej twarzy, wróciłam do domu": Polka

„Zbieramy pieniądze na mieszkanie. A moja teściowa oszukuje, prosząc syna o pieniądze na leczenie, choć ich nie potrzebuje, a on wierzy”: żona

"Teściowa dowiedziała się że mamy pieniądze na mieszkanie dla syna i wymyśliła jak je sobie przywłaszczyć. Nie leniła się nawet przejść badania": mama

„Zadzwoniłam do córki, prosiłam o pomoc finansową, bo kupiłam leki i nie starcza mi do emerytury. Doradziła mi, żebym poszła do pracy. Przykre”: matka

Jednak te same matki, które zapoczątkowały ten pomysł, odmówiły i stwierdziły, że jeśli ktoś nie ma pieniędzy, to ich dzieci będą siedzieć przy starych ławkach.

Mężczyzna, który zaproponował, by nie dzielić klasy na bogatych i biednych, tylko wzruszył ramionami i nie wdawał się w dyskusję. Jednak pieniędzy nie wpłacił.

Już po kilku dniach do klasy dostarczono nowe, piękne ławki, ale tylko dla tych dzieci, których rodzice wpłacili pieniądze.

Ośmioro dzieci z mniej zamożnych rodzin musiało siedzieć przy starych stołach. Co więcej, stare meble przesunięto na bok, tworząc coś na kształt getta dla „biednych” uczniów.

Ach, jak dumne były matki z tego, że ich pociechy siedzą na lepszych miejscach i nie przejmowały się uczuciami dzieci, które z ich winy znalazły się na uboczu klasy.

youtube.com

Cała sytuacja przypominała scenariusz z programu, gdzie pokazywano płatną i bezpłatną służbę zdrowia. Kto by pomyślał, że taki absurd może powtórzyć się w rzeczywistości. Jednak radość bogaczy nie trwała długo.

Już następnego dnia do klasy dostarczono osiem nowych ławek, znacznie lepszych niż „wybrane”.

Plus dziecięce krzesła. Mniej więcej takie:

Okazało się, że mężczyzna, który wstawił się za dziećmi z „biednych” rodzin, był odnoszącym sukcesy biznesmenem. Po prostu nie afiszował się swoim bogactwem, więc nikt nie podejrzewał jego możliwości.

youtube.com

Odpowiedzialny ojciec postanowił nauczyć tych, którzy uważają się za lepszych tylko dlatego, że ich dochody są wyższe.

Jakże wściekłe były te same matki, które jeszcze kilka dni temu nie chciały słyszeć o równości w klasie. Teraz twierdziły, że to obraza dla ich drogich dzieci i czysta dyskryminacja.

A ojciec, który to wszystko zorganizował, nazwał swoje działanie eksperymentem społecznym. „A w ogóle, sami chcieliście, aby część dzieci miała lepsze ławki niż inne, więc wyszło tak, jak chcieliście!”