W tym czasie moją uwagę wielokrotnie zwracał nastoletni chłopiec, mający nie więcej niż 12 lat. Zawsze siadał w pobliżu i prosił o pieniądze.
Pewnego dnia padał niesamowity deszcz i zrobiło mi się żal tego dziecka, więc skonsultowałam się z moimi kolegami i postanowiliśmy wpuścić go do sklepu. Chłopiec był bardzo zaskoczony, zwłaszcza gdy zaproponowaliśmy mu herbatę i ciastka.
Ludzie często uważają żebraków za cwaniaków i oszustów, ale ja zawsze myślałam, że to tylko stereotypy. Chłopak wydawał się otwarty i przyjazny.
Zaczęliśmy z nim rozmawiać - ma na imię Krzysztof. Powiedział, że teraz mieszka z babcią, jego matka zmarła dawno temu, nie zna swojego ojca, a jego siostra przeprowadziła się do innego miasta. Chłopak usiadł na zapleczu i poszedł do domu.
Następnego ranka śpieszyłam się do pracy i myślałam o tym chłopaku. W południe przyszedł do naszego sklepu z paczką nasion i dwiema bułkami.
"Nie słuchała, upadła na ziemię, machała nogami i krzyczała, że chce lalkę. Matka poczerwieniała ze wstydu, błagała córkę ale to nic nie dało":z życia
"Wnuczka odebrała dziadkowi mieszkanie i go wyrzuciła. Pan Grzegorz obudził się w szpitalu bez dokumentów. A od pielęgniarki - złe wieści." Z życia
Nieznana strona życia Pawła Królikowskiego. Nieślubny syn w centrum uwagi
Uwaga tych kobiet jest bardzo trudna do zdobycia. Kim są te niedostępne kobiety
Patrzyliśmy ze zdumieniem na to, co za chwilę się wydarzy. Krzysztof wręczył nam bułki i nasiona i powiedział, że to wszystko, co może zrobić, aby nam podziękować...
Mieliśmy łzy w oczach i gulę w gardle, to prawda, co mówią: "Kto ma mniej, daje wiele razy więcej".