Zapytaliśmy ich, czy zamierzają zabrać rzeczy. Wzięli tylko ikony i kazali nam wyrzucić wszystkie rzeczy. Mój mąż zapytał, dlaczego nie zabrali zdjęć na ścianach.
Spojrzałam, a tam patrzyła na nas cała dynastia: dzieci, kobiety, mężczyźni... Przypomniałam sobie, jak moja babcia zawsze wieszała nowe zdjęcia na ścianie. Po śmierci babci dodaliśmy jej zdjęcie na ścianę.
Nie sprzedaliśmy jej domu, ale zamieniliśmy go w domek letniskowy, do którego przyjeżdżaliśmy w weekendy. Przechodziliśmy obok zdjęcia babci i od razu czuliśmy jej zapach, jakby była gdzieś w pobliżu.
Mój dziadek zginął podczas wojny, więc nigdy go nie poznałem. Babcia dużo mi o nim opowiadała, pokazywała zdjęcia na ścianie i w albumach. Kiedy byłam dzieckiem, zastanawiałam się, dlaczego mój dziadek był taki młody, a babcia taka stara.
Wyblakłe zdjęcia na ścianie mojej babci były pierwszą rzeczą, którą zabrałbym z domu. A ci właściciele również kazali nam je wyrzucić. To było dla mnie bardzo dziwne. Kiedy sprzątaliśmy, nie mogliśmy wyrzucić rzeczy tej kobiety. Ona nadal wychowywała swoje dzieci i wnuki, żyła dla nich. A oni nawet do niej nie przychodzili. I wiesz, skąd ja to wszystko wiem.
"Kochana, nigdy Ci nie mówiłem, ale to mieszkanie mojej matki. Przekazała mi je, ale prawnie wszystko jest jej. Jak mogę nie wpuścić jej." Z życia
„Jesteśmy rodziną od dłuższego czasu, a mój mąż nigdy nie przestaje rozpieszczać swojej siostry: jestem starszym bratem”
Piękna wieczorna modlitwa do Anioła Stróża
Modlitwa za naszych ukochanych rodziców
Pisała do nich listy. Na początku wysyłała je, ale nie otrzymywała odpowiedzi. Potem zaczęła starannie układać wszystkie listy w pudełku. Miała nadzieję, że pewnego dnia je przeczytają. Te listy zawierały całą historię życia kobiety.
Ze łzami w oczach zasugerowałam mężowi, by zaniósł je dzieciom, bo czegoś takiego nie można wyrzucić. Może są stare, chore, kto wie...
Trzeba zadzwonić i zapytać. Wesoły kobiecy głos odebrał telefon i powiedziała nam, żebyśmy wszystko wyrzucili, nie ma nic wartościowego. Ale te wszystkie listy przychodziły do nich w paczkach. Spojrzałam na męża i powiedziałam, że zrobię z tych listów historię.
Mieliśmy wszystko poświadczone notarialnie, żeby później nie było żadnych skarg. Pewnego dnia zeszłam do spiżarni i znalazłam mnóstwo ogórków kiszonych z napisami dla każdego z członków rodziny.
P.S. Anna miała w sumie 6 dzieci. Wszystkie zmarły przed nią (głównie w wypadkach), z wyjątkiem ostatniej, zmarłej córki, która wszystko zapisała jako śmieci...