Następnie znalazłam prestiżową i dobrze płatną pracę.

Moim kolejnym wielkim celem było zaoszczędzenie pieniędzy i kupno mieszkania. Nawet jeśli miałoby być małe, wynajmowane lub na kredyt, ale własne.

Mówią, że trzeba wizualizować swoje marzenia. Przemyślałam więc już nie tylko okolicę i rozkład, ale nawet meble i zasłony w sklepie. Pozostało tylko zarobić odpowiednią sumę pieniędzy i zasłony, a moje marzenie się spełni.

Pracowałam bardzo ciężko, nieustannie podróżując służbowo po całym kraju. Nie miałem czasu na życie osobiste. Po prostu nie miałem na to czasu i tak naprawdę nie chciałem. Ale jakieś dwa lata temu, podczas mojej kolejnej podróży służbowej, poszłam do restauracji coś przekąsić i spotkałam oszałamiającego faceta.

Wysoki, niebieskooki, z pięknym uśmiechem i cudownym aksamitnym głosem. Tylko marzenie kobiety, a nie prawdziwy mężczyzna. Oczywiście zniknęłam. Zakochałam się niemal natychmiast i wydawało mi się, że trwało to wieczność. Spotykaliśmy się jednak bardzo rzadko.

Popularne wiadomości teraz

"Lara, skończysz sama z powodu tego mieszkania, masz 45 lat, komu je zostawisz, psu"

Najgroźniejszy przestępca Polski. "Strach pod hala"

Ten lekarz działa za darmo dla pacjentów, którzy nie mogą zapłacić. Każdy powinien znać tę wspaniałą osobę

Pracował na zmiany, a kiedy wracał do swojego miasta, spędzał dużo czasu ze starszymi rodzicami. Powiedział mi, że jego ojciec jest poważnie chory i przykuty do łóżka. A jego matka opiekuje się nim, mimo że ma obolałe nogi i ledwo może chodzić. Stara się więc spędzać z nimi więcej czasu i pomagać im.

Szczerze podziwiałam jego szlachetność i współczułam mu. Igor opowiedział mi również o rodzinie swojego szkolnego kolegi. Chciałam dowiedzieć się jak najwięcej o najbliższej mi osobie, więc z przyjemnością słuchałam opowieści o rodzinie moich przyjaciół i ich małej córeczce Natalii.

Mówiła zabawnie i słodko, a ja zapamiętałam wiele jej zwrotów.

Bardzo chciałam poznać ludzi, którzy byli blisko Igora, ale on nie zaprosił mnie do siebie. Powiedział, że w jego domu śmierdzi od przykutego do łóżka pacjenta i że wszystko jest w swoim czasie. Nie nalegałam, choć niemal od razu przedstawiłam ukochanego rodzinie i znajomym. Po prostu cieszyłam się tymi dwoma czy trzema dniami wielkiego szczęścia i miłości, które mnie ogarnęły, gdy Adam mnie odwiedził.

Rozmawialiśmy też oczywiście o założeniu rodziny. Planowaliśmy, jak będziemy świętować nasz ślub, jak będziemy żyć razem długo i szczęśliwie, mieć dzieci i umrzeć tego samego dnia, jak w bajce. Trzeba tylko trochę poczekać, a wszystko będzie dobrze. W międzyczasie czekałem na rzadkie spotkania i telefony i miałem nadzieję na najlepsze.

Do stolicy trafiłem całkiem przypadkiem. Ogólnie bardzo lubię to miasto, zakochałem się w nim jako dziecko i bardzo chciałem tam wrócić. Moja przyjaciółka wykupiła dla siebie czterodniową wycieczkę, ale zachorowała i trafiła do szpitala i zaproponowała mi, żebym pojechała zamiast niej.

Oczywiście się zgodziłam. Poza tym byłam strasznie zmęczona, to był czas na zabawę i relaks. Miasto jest niesamowite, naprawdę mi się podoba.

W hotelu poznałem i zaprzyjaźniłem się z miłą dziewczyną, Eleną, która, nawiasem mówiąc, mieszka w tym samym mieście co Igor. Kiedy wracaliśmy z wycieczki, zaczęła opowiadać mi o swojej małej córeczce, którą zostawiła z rodzicami i za którą bardzo tęskniła. Wiele słów i zwrotów dziecka wydawało mi się znajomych. A kiedy Elena powiedziała zdanie: „Talya bije czajniki”, zdałem sobie sprawę, że przypadkowo spotkałem żonę przyjaciela, o którym opowiadał mi Igor.

Oczywiście powiedziałam Elenie, że znam ją zaocznie, ponieważ mój chłopak przyjaźnił się z jej mężem. Elena nagle powiedziała, że jej mąż nie ma przyjaciela o imieniu Igor i poprosiła o jego zdjęcie.

Oczywiście miałam w telefonie wiele zdjęć z moim ukochanym, ale kiedy pokazałam je Olenie, nagle zrobiła się ponura. Okazało się, że na zdjęciu jest jej mąż, który, nawiasem mówiąc, ma na imię Michaił.

Pochodzi z sierocińca, więc żałosna historia o jego rodzicach również nie jest prawdziwa. Tak, pracuje na zmiany w stolicy, ale to jedyna prawda, jaką o sobie powiedział.

Olena zadzwoniła do męża przez łącze wideo i ostatnie złudzenia rozwiały się. "Igor-Michał patrzył na nas z ekranu swojego smartfona i powiedział, że widzi mnie po raz pierwszy...

Wyjechałam ze stolicy tego samego wieczoru. Igor zadzwonił do mnie i powiedział, że bardzo mnie kocha i boi się zostawić żonę ze względu na ich córkę. Nie miałam jednak ochoty słuchać tych bzdur i bajek i rozłączyłam się w połowie zdania. Czułam się zniesmaczona, jakbym tarzała się w błocie. I wstydziłam się swojej naiwności.

Pisaliśmy również o: „Teściowa poprosiła mnie, abym oddał jej połowę mojej pensji, odmówiłem: wtedy moja żona powiedziała, że jestem bezwstydny”