Mój drugi mąż wiedział, że mam dziecko, zaakceptował moją córkę i mimochodem wspomniał o adopcji.
Byłam wtedy szczęśliwa: to jest to! W końcu spotkałam prawdziwego mężczyznę! Ale teraz myślę zupełnie inaczej.
Mój mąż i ja mieliśmy wspólne dziecko. I od tego momentu teściowa jakby zapomniała o swojej wnuczce, którą wcześniej traktowała całkiem normalnie. Od razu to zauważyłam.
Po raz pierwszy sama przyszła do nas, żeby zobaczyć dziecko i pogratulować mu kolejnych urodzin. Mój syn miał sześć miesięcy.
- Jakim cudem jest mój mały!" śpiewała nad łóżeczkiem.
„Po tym, jak go zdradziłam, mój mąż wrócił, ale mi nie wybaczył. Nie zapomniał. Przeprowadziliśmy się do innego miasta, ale to nie pomogło”
Dramatyczny koniec miłości. Szczęśliwe życie Rominy Power i Al Bano rozpadło się. "26 lat raju i pięć lat piekła"
Pierwszy mąż Anny Przybylskiej - Dominik Zygra. Kim był?
Modlitwa za twojego dziecka
Najstarsza córka stała i patrzyła na babcię ze zdumieniem - nawet się z nią nie przywitała. Ja też nie rozumiałam, o co chodzi, ale nikt nic nie powiedział. Byłam zmęczona, nie chciałam przeklinać i wdawać się w bójkę.
Poza tym mogliśmy nie usłyszeć jej powitania, bo mój syn głośno krzyczał. Ogólnie rzecz biorąc, odłożyliśmy sprawę na później. Ale miesiąc później pojechaliśmy w odwiedziny i wszystko stało się jasne.
Teściowa skinęła mi krótko głową, uściskała męża i pobiegła zająć się dzieckiem. Na córkę nawet nie spojrzała, choć przywitała mnie dość głośno. Zniknęła możliwość, że teściowa jej nie usłyszała.
Córka poszła do swojego pokoju i siedziała tam podczas naszej wizyty. Teściowa nawet nie zaproponowała jej drinka, chociaż nalała nam wszystkim herbaty. Nawet nie zawołała Maszy. To byłoby niegrzeczne i dziwne, gdybym tak wyszła, pomyślałam wtedy. Teraz robię sobie wyrzuty. Powinnam była zabrać córkę i syna, wrócić do domu i zignorować również tę babcię.
Moja teściowa nigdy o nic nie pytała swojej wnuczki. Interesowała się postępami Maszy, jej osiągnięciami, pytała o wszystko. Wiedziałam, że za pośrednictwem wnuczki teściowa próbowała nawet dowiedzieć się, co dzieje się w domu. Między mną a moim mężem. Ale dla dobra wnuka postanowiła zrezygnować nawet z tak cennego źródła informacji.
- "Dlaczego ignorujesz Maszę?", zapytałam ją bez ogródek, czekając, aż mój mąż i córka wejdą do kuchni, "co zrobiła źle?".
- "Ja?" moja teściowa włączyła telefon komórkowy. Rozmowa nie wyszła - zajęła stanowisko i zaprzeczyła wszystkiemu, co powiedziałam.
W rezultacie wróciliśmy do domu bez rozwiązania sprawy. Moja córka rozpłakała się w samochodzie. Serce mi pękało. Spojrzałam na męża - milczał, jakby niczego nie zauważył. Postanowiłam porozmawiać z nim w domu i wzięłam córkę za rękę.
Jednak rozmowa z mężem nie tylko nie pomogła, ale wręcz pogorszyła sytuację. W domu uspokoiłam córkę i wyjaśniłam, że babcia się myli. Dziecko rozpłakało się, uspokoiło i powiedziało:
- "Nie chcę już do niej chodzić. Ciężko mi być tam, gdzie nie jestem kochana".
Serce pękło mi ponownie na te słowa. Położyłam córkę do łóżka i ze złością poszłam do męża.
- Co robi twoja matka? Dlaczego obraża Maszę?
- "Obraża?" - powtórzył mój mąż i zaśmiał się paskudnie.
Wyraził swoją opinię: nie można obrazić 13-letniego dziecka. Masza powinna już umieć się bronić.
- Czy musi bronić się przed własną babcią?
- Nie musisz mówić takich rzeczy. Nikt jej nie atakuje.
Krótko mówiąc, mój mąż uważa, że moje dziecko powinno bronić się przed dorosłym. Nigdy nie prosiłam teściowej, żeby traktowała moją wnuczkę z uwielbieniem czy dawała jej prezenty. To była zwykła, normalna ludzka postawa. Tak było, zanim urodziłam syna.
Jestem zszokowana zachowaniem mojej teściowej. Zbliża się do emerytury, a ona postanowiła pobawić się z nastolatkiem. Dlaczego zrobiła to Maszy?
Nie mam odwagi na drugą rozmowę - boję się, że teściowa powie mi wprost, że nie potrzebuje już swojej wnuczki. W końcu ma własne dziecko. A Masza jest teraz tylko dziewczynką, a nie wnuczką.
Mój mąż wyraził swoje stanowisko jasno i jednoznacznie - nie stanie w obronie swojej córki. Po raz pierwszy w moim małżeństwie pomyślałam o rozwodzie. Zastanawiam się, o jakiej adopcji mówił? To było po prostu śmieszne.